[WYWIAD] Marek Brzozowski: Chojniczanka może jeszcze namieszać

Chojniczanka
20/11/2025 • 12:02

Po sześciu meczach bez zwycięstwa Chojniczankę objął trener Marek Brzozowski i w kolejnych dziewięciu spotkaniach pod jego wodzą zespół zdobył 14 punktów, a także awansował do 1/8 finału Pucharu Polski. – Zrobimy wszystko, by przed przerwą zbliżyć się do strefy barażowej. To jest realne i tego się trzymamy. A jeżeli do tego doprowadzimy, to przy takich małych różnicach w tabeli, na wiosnę wszystko będzie otwarte i będziemy atakować – zapewnia.

Przyszedł pan do drużyny, która miała walczyć o czołówkę, a była na szesnastym miejscu. Co pan zastał i jakie problemy zdiagnozował?

Zastałem bardzo ciekawą drużynę, która ma duży potencjał. Natomiast przez te wyniki, które się nawarstwiły, pojawiły się problemy mentalne i utrata pewności siebie. I to taki był pierwszy krok, który trzeba było zrobić, żeby chłopaków odbudować pod tym kątem. Całkowicie też zmieniliśmy taktykę, bo do tej pory drużyna grała 4-2-3-1, 4-3-3, a my przeszliśmy na 3-5-2. Uznałem, że potencjał w ataku tej drużyny jest dość duży i chcieliśmy to wykorzystać. Więc poszliśmy bardziej w ofensywę niż w defensywę i zaczyna to powoli przynosić wymierne efekty. A wracając do tego, że ta drużyna miała walczyć o czołówkę, to robimy wszystko, żeby jeszcze przed końcem roku doprowadzić do takiej sytuacji, w której rzeczywiście będziemy się liczyć w walce o pierwszą szóstkę.

Chojniczanka najpierw wydostała się ze strefy spadkowej, teraz jest już blisko środka tabeli. Słuchałem kilku konferencji i pan się trochę czasem złościł, że byliście w niektórych meczach lepsi, ale tych punktów nie było. Tak było choćby z Unią Skierniewice czy też z Olimpią Grudziądz.

Rzeczywiście, to były mecze, w których patrząc statystycznie, byliśmy zdecydowanie lepsi. Ja bym do tego doliczył jeszcze spotkanie z Podhalem, w którym dominowaliśmy i przez 90 minut mieliśmy pięć sytuacji stuprocentowych, ale ich nie wykorzystaliśmy. I te punkty nam uciekły. W Grudziądzu na początku zamknęliśmy Olimpię na jej połowie, a ostatecznie przeciwnik nas wypunktował. Tego nam bardzo szkoda, bo już mogliśmy być w okolicach strefy barażowej. Teraz mamy cztery punkty straty i zrobimy wszystko, żeby przed zimą być na odległość co najwyżej jednego meczu. To pozwoli spokojnie przygotować się w zimę i na wiosnę będziemy atakować.

 

Grał pan z tymi akurat najsilniejszymi drużynami poza Wartą Poznań. I te wyniki, choć były porażki, remisy i zwycięstwa, to chyba powinny dodać optymizmu, że z tą drużyną można odrobić te straty?

Kiedy przychodziłem, drużyna była w trakcie maratonu, bo graliśmy mecze sobota, środa, sobota, wtorek, sobota. Później była przerwa na zgrupowania reprezentacji i musieliśmy odrabiać zaległości. I znowu weszliśmy w maraton, bo mieliśmy w ciągu trzynastu dni pięć meczów. Więc trochę brakowało czasu na taką codzienną pracę, bo jak grasz co trzy dni, to masz tak naprawdę treningi regeneracyjne i przedmeczowe. Ten zespół już nieźle wygląda, a może grać o wiele lepiej. Mecze w Sosnowcu i teraz z Rekordem, pokazały nasz potencjał.

A co pan usłyszał od działaczy, jak przychodził do klubu? Ma pan podnieść drużynę, bo wiadomo, na którym była miejscu czy jednak też spróbować gonić czołową szóstkę?

Objąłem drużynę, która nie wygrała sześciu meczów z rzędu. Więc pierwszy cel to było odnieść zwycięstwo, później zwycięstwo wyjazdowe, a potem zacząć regularnie punktować i odbić się spod tej czerwonej kreski. I zrobić wszystko, żeby do zimy doskoczyć do strefy barażowej. To jest realne i tego się trzymamy. A jeżeli do tego doprowadzimy, to przy takich małych różnicach w tabeli, na wiosnę wszystko będzie otwarte i możemy jeszcze namieszać.

fot. MKS Chojniczanka

Tracicie cztery punkty do szóstego miejsca i zostały dwa mecze ligowe do końca w tym roku. Gdyby udało się odrobić, to byłby znak, że Chojniczanka na wiosnę będzie w czołówce?

Na to liczymy, choć nawet bym nie powiedział, że liczymy, tylko są podstawy, by o tym myśleć. Tę kadrę zdecydowanie stać na więcej niż miejsce, które obecnie zajmuje. Warto też powiedzieć, że cały czas gramy jeszcze w Pucharze Polski. I po ostatnim ligowym meczu zmierzymy się w 1/8 finału z Koroną Kielce. 

Najbliższym spotkaniem z Resovią możecie sprawić, że ta jesień nie będzie tak bardzo źle wspominana w Chojnicach?

To przeciwnik, który jest jedno miejsce nad nami. Patrząc na terminarz dwóch ostatnich kolejek, to możemy się dźwignąć, zwłaszcza że drużyny z czołówki grają między sobą, więc ktoś tam będzie punkty gubił. To jest okazja, żeby odrabiać straty do tych drużyn. I taki jest plan. Gdyby nie wpadka z Unią, bo zagraliśmy bardzo dobry mecz, to mielibyśmy już dość pokaźną serię. Zanim z nią przegraliśmy, mieliśmy cztery mecze bez porażki. Więc mogło to wyglądać lepiej, ale nie marudzimy, z pokorą pracujemy i wierzymy, że ten sezon jeszcze będzie ciekawy dla nas.

Zdjęcie główne: MKS Chojniczanka

Autor: Andrzej Klemba

SPONSOR TYTULARNY

PRODUCENT OFICJALNEJ PIŁKI

GŁÓWNY PARTNER TELEWIZYJNY

PARTNER TECHNOLOGICZNY

ORGANIZATOR ROZGRYWEK