Olimpia gromi, przełamanie Warty i Podhala

17/03/2026 • 08:59

Czołowe pięć drużyn zgodnie odniosło zwycięstwa, a najbardziej okazałe Olimpia Grudziądz, która rozgromiła Zagłębie Sosnowiec aż 7:1. Lider wygrał piąty mecz z rzędu, a Sandecja w 2026 roku nadal nie straciła punktu. Zapraszamy na podsumowanie 23. kolejki Betclic 2. Ligi.

Unię Skierniewice czekał trudny wyjazd do Bielska-Białej, do broniącego się przed spadkiem Rekordu. I rzeczywiście o wygraną nie było łatwo, choć piłkarze trenera Kamila Sochy przeważali. Świetnie jednak bronił Wiktor Kaczorowski. Dopiero Bartosz Bida pokonał go dwukrotnie po uderzeniach z rzutów karnych. – Rekord gra zupełnie inaczej niż jesienią i był wymagającym rywalem. Po przerwie zrobiliśmy dwie zmiany i zarówno Sabiłło, jak i Czarnecki wypracowali rzuty karne, które zdecydowały o naszym zwycięstwie – mówił trener Socha.

W Grudziądzu do przerwy zanosiło się na wyrównane spotkanie. Na gola z rzutu karnego Iwana Ciupy błyskawicznie bowiem odpowiedział Jewgienij Szykawka. Jednak w drugiej połowie Olimpia totalnie rozbiła Zagłębie Sosnowiec. Po dwie bramki zdobyli Max Pawłowski i rezerwowy Artur Siemaszko, a po jednej dołożyli Kacper Jarzec i Łukasz Moneta. – Trudno dobrać odpowiednie słowa, by opisać to, co się tu wydarzyło. Z ludzkiego punktu widzenia szkoda mi tych młodych chłopaków, że musieli czegoś takiego doświadczyć – stwierdził Wojciech Łobodziński, szkoleniowiec Zagłębia.

Pierwsze zwycięstwo w tym roku odniosła Warta. Trudno jednak było spodziewać innego wyniku, skoro mierzyła się z ostatnim zespołem ligi. Do przerwy w Poznaniu było 2:0 po golach Michała Smoczyńskiego i Filipa Walusia. GKS Jastrzębie po zmianie stron pokazał się jednak z dobrej strony. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Szymon Matysek, a za chwilę mógł być remis. Marcel Bykowski nie wykorzystał jednak rzutu karnego, a kropkę nad i dla Warty postawił Kacper Szymanek. – Mamy problemy na początku meczów i znów popełniliśmy taki trampkarski błąd przy wyprowadzeniu piłki. W przerwie zrobiliśmy dwie zmiany i nasza gra się poprawiła. Chwała naszemu napastnikowi, że zdobył gola, bo dawno z bramki się nie cieszyliśmy. Rzut karny mógł odwrócić losy spotkania, ale go nie wykorzystaliśmy – żałował Krzysztof Górecko, trener GKS.

Niemoc przerwało także Podhale. W Nowym Targu długo zapowiadało się na remis, bo cudów w bramce dokonywał Jakub Tetyk. A od 75. minuty bliżej trzech punktów była nawet Resovia, która prowadziła po bramce Krystiana Szymochy. Końcówka należała jednak do gospodarzy. Wyrównał Krzysztof Salak, a w ósmej minucie doliczonego czasu pierwszą wygraną w tym roku zapewnił Arkadiusz Nowak. – Czekałem na swoją szansę, nie zwieszałem głowy i w końcu ją dostałem. To ważna bramka, bo daje nam trzy punkty i możemy się odbić po nieudanych meczach – wierzy Nowak.

Bez straty punktu w 2026 roku pozostaje Sandecja. Tym razem drużyna z Nowego Sącza pokonała na wyjeździe Chojniczankę, a jedyną bramkę zdobył Simeon Oure. – Jesteśmy na dobrej drodze i nie możemy z niej nawet na moment zejść. Zdarzą się mecze, w których będziemy łatwo wygrywać, jak 5:0 z GKS, ale też takie jak w Chojnicach. Na koniec najważniejsza będzie liczba punktów i miejsce w tabeli. Mamy też szeroką kadrę i kto wchodzi na boisko zapewnia jakość – uważa Tomasz Nawotka, obrońca Sandecji.

Mimo nieoczekiwanej, a do tego wysokiej porażki, szóste miejsce utrzymał Świt Szczecin. W Kleczewie piłkarze trenera Tomasza Kafarskiego przegrali aż 0:3, a wszystkie gole padły po przerwie. Strzelili je Jacek Tkaczyk, Maciej Śliwa i Daniel Dudziński. Dzięki wygranej Sokół uciekł ze strefy spadkowej, ale ma nad nią tylko punkt przewagi. – Czuliśmy niedosyt po meczach z Rekordem i Resovią. Na tle dojrzałego i doświadczonego zespołu zagraliśmy dobre spotkanie. W szatni powiedziałem piłkarzom, że nie jesteśmy tak słabi, jak mogło się niektórym wydawać po wypuszczeniu zwycięstwa z Resovią, ani mistrzami świata po wygranej ze Świtem – podkreślał Tomasz Pozorski, trener Sokoła.

fot. Stal Stalowa Wola

Na siódme miejsce awansowały rezerwy Śląska Wrocław, które wygrały trzeci mecz z rzędu. Tym razem w Stalowej Woli okazały się lepsze od Stali, a o wyniku zdecydowała samobójcza bramka, która padła już w 16 sekundzie spotkania, a pechowcem okazał się Maciej Jaroszewski. – Bardzo dużo zdrowia kosztowała nas zwłaszcza druga połowa, bo Stal nas bardzo mocno przycisnęła. Cieszymy się ze zwycięstwa na tak trudnym terenie – powiedział Michał Hetel, trener Śląska II.

Po trzech dobrych meczach i zdobyciu siedmiu punktów Podbeskidzie Bielsko-Biała niespodziewanie przegrało w Krakowie z broniącym się przed spadkiem Hutnikiem. Jedyna bramka padła po szkolnym błędzie bramkarza gości. Konrad Forenc rzucił piłkę pod nogi Kacpra Prusińskiego, który zdobył dziesiątą bramkę w sezonie i, jak się okazało, zapewnił drużynie trzy punkty. Bardzo cenne, bo Hutnik wydostał się ze strefy zagrożonej bezpośrednim spadkiem. W meczu przedostatniej drużyny w tabeli z trzecią od końca rezerwy ŁKS pokonały KKS Kalisz 2:0. Goście od 16. minuty grali w dziesiątkę, a od 35. w dziewiątkę. Bramki dla łodzian zdobyli Aleksander Ślęzak i Miłosz Szczepański.

W środę zostanie rozegranych sześć zaległych spotkań z 20. kolejki: Rekord – Sandecja (godz. 15:15), GKS – Sokół (15:30), KKS – Stal (17), Warta – Świt (17:45), Chojniczanka – ŁKS II (18) i Unia – Zagłębie (19:30).

Zdjęcie główne: Sokół Kleczew

Author: Andrzej Klemba

SPONSOR TYTULARNY

PRODUCENT OFICJALNEJ PIŁKI

GŁÓWNY PARTNER TELEWIZYJNY

PARTNER TECHNOLOGICZNY

ORGANIZATOR ROZGRYWEK