[WYWIAD] Maciej Żurawski: Robię krok wstecz, by rozwinąć skrzydła

Sandecja Nowy Sącz
26/01/2026 • 09:56

Maciej Żurawski w ekstraklasie rozegrał 112 spotkań, a przez lata był powoływany do kolejnych reprezentacji młodzieżowych. Po nieudanej rundzie w Ruchu Chorzów, postanowił przenieść się do drugoligowej Sandecji Nowy Sącz. – Chciałem znaleźć klub, który chce się rozwijać, a ja będę mógł wrócić na właściwe tory – mówi.

Przyjrzałem się transferom w drugiej lidze i pana przyjście do Sandecji można uznać za hit. Ponad sto meczów w ekstraklasie, kilkanaście spotkań w kadrach młodzieżowych. Jakie był kulisy przenosin z Ruchu Chorzów?

Miło mi to słyszeć. Z Ruchem już gdzieś przed końcem rundy dogadałem się, że lepiej byłoby dla mnie i dla drużyny, żebym po prostu poszukał nowego zespołu. W końcówce rundy nie grałem za dużo, jeszcze w jej trakcie odezwała się Sandecja i przedstawiała mi projekt. Popytałem kolegów, którzy grają w tym klubie, jak to widzą i powiedziałem, że jestem zainteresowany. Przeszliśmy do rozmów i bardzo szybko się dogadaliśmy. Ta nieudana runda w pierwszej lidze sprawiła, że zdecydowałem się na krok wstecz, żeby się odbudować i walczyć z Sandecją o pierwszą ligę.

Czego zabrakło w Ruchu?

Trudo stwierdzić, bo jak przychodziłem, to trenerem był Dawid Szulczek, z którym wcześniej pracowałem i wiedziałem, czego będzie ode mnie wymagał. Dzięki niemu znalazłem się w Ruchu. Później doszło do zmiany szkoleniowca i to się na mnie odbiło. Nie wiem, czy po prostu nie byłem w wizji trenera Waldemara Fornalika czy nie wyglądałem wystarczająco dobrze, ale tych minut dostawałem coraz mniej, aż w końcu przestałem w ogóle grać.

W tym roku skończy pan dopiero 26 lat, a doświadczenia już jest sporo. Nie obawia się pan jednak zejść do drugiej ligi?

Mam nadzieję, że przede mną jeszcze najlepsze, dlatego nie patrzyłem na pieniądze, czy na ligę. Chciałem znaleźć klub, który chce się rozwijać, w którym ja też będę mógł rozwinąć skrzydła i wrócić na właściwe tory.

Mówi Pan, że trochę znajomych w Sandecji ma, ale to chyba dość nowe środowisko. Poza Wiktorem Pleśnierowiczem, z którym był pan w Warcie Poznań, kogo pan jeszcze zna?

Z Danielem Pietraszkiewiczem, grałem w juniorach w Pogoni Szczecin, a także z Wojtkiem Błyszką. Miałem u kogo zasięgnąć języka, informacja zwrotna była pozytywna, więc podjąłem decyzję.

Jakie było wejście do nowej drużyny?

Bardzo mi się podoba. Było mi łatwiej właśnie dzięki chłopakom, których już znałem. Szatnia jest trochę podzielona na starszych i młodszych zawodników, ale wszyscy ze sobą rozmawiają i jest kontakt. Atmosfera sprzyja, a jak będziemy wygrywać, to będzie coraz lepsza. Piłka nożna to jednak taki zawód, że jak nie ma punktów, to wszyscy są zdenerwowani. Oby to nam w Sandecji się nie przytrafiło.

W drugiej lidze to właśnie w Nowym Sączu, gdzie oddano nowy stadion, chodzi najwięcej kibiców.

To też jest kolejny aspekt, który mi się bardzo spodobał. Są kibice, jest bardzo piękny stadion i wszystko na wysokim poziomie. Tylko teraz my zawodnicy musimy dostarczyć emocji, rozwijać się razem z klubem i zrealizować cel.

Czyli awansować do pierwszej ligi?

Tak, ja też jako zawodnik mam ambicje i gdyby tutaj nie było takich nadziei, to nie wiem czy bym się zdecydował. Chciałbym wygrywać, iść cały czas do przodu i widzę, że w klubie też jest taka mentalność.

fot. sandecja.pl

Najpierw pierwsza liga, a gdzieś na horyzoncie ma pan powrót do ekstraklasy?

Życie piłkarza jest dość przewrotne i czasami pół roku potrafi zmienić wszystko o 180 stopni. Wystarczy zagrać dobre pół roku i można awansować nawet o dwa, trzy poziomy, ale to działa w dwie strony. Zdarzy się gorszy okres, a kluby patrzą na zawodnika, w jakiej jest dyspozycji na dziś i może być zaraz problem, by znaleźć drużynę w wyższej lidze.

W tabeli Betclic 2. Ligi Sandecja z jednej strony jest tuż nad strefą spadkową, ale z drugiej traci tylko dwa punkty do szóstego miejsca.

A do tego jeszcze mamy zaległy mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Gdybyśmy go wygrali, już byśmy byli w strefie barażowej. Liga rzeczywiście jest bardzo ściśnięta i dlatego trzeba się dobrze przygotować, by już od pierwszego spotkania zdobywać punkty. Bo jak rywale zaczną nam uciekać, to może być ciężko dogonić.

Odszedł pan z Warty w poprzednim sezonie po degradacji z pierwszej ligi. Teraz ten zespół jest wiceliderem drugiej ligi i dużo bliżej powrotu na zaplecze ekstraklasy niż Sandecja.

Oglądałem kilka meczów Warty i naprawdę dobrze grają. Z trenerem Tokarczykiem spędziłem dwa tygodnie i było widać, że ma dobry plan na tę drużynę. Ściągnęli nowych zawodników, dali szansę młodzieży i dobrze im się powodzi. Trzymam też za nich kciuki, bo w Warcie trochę spędziłem czasu. Oczywiście jak Sandecja z nimi zagra, to będę chciał im zabrać trzy punkty.

Na koniec pytanie z innej beczki – nazywa się pan tak samo jak 72-krotny reprezentant Polski. To w trakcie kariery pomagało czy przeszkadzało?

Ani to, ani to. Byłem często pytany, czy jesteśmy spokrewnieni, ale gdyby tak było, to dawno wszyscy by o tym wiedzieli.

Zdjęcie główne: sandecja.pl

Author: Andrzej Klemba

SPONSOR TYTULARNY

PRODUCENT OFICJALNEJ PIŁKI

GŁÓWNY PARTNER TELEWIZYJNY

PARTNER TECHNOLOGICZNY

ORGANIZATOR ROZGRYWEK