[WYWIAD] Lewa noga Oskara Kubiaka sieje popłoch. „Jest bardzo niebezpieczna”
[WYWIAD] Lewa noga Oskara Kubiaka sieje popłoch. „Jest bardzo niebezpieczna”
Sokół Kleczew
06/11/2025 • 13:0619-letni skrzydłowy Sokoła Kleczew zdobył już jedenaście goli, w tym hat tricka w ostatniej kolejce. To m. in. dzięki jego bramkom beniaminek wydostał się ze strefy spadkowej. Ceni Lamine Yamala, spał w pokoju Alvaro Negredo, a jego idolem jest Andres Iniesta. – Nie spodziewałem się, że do piętnastej kolejki będę miał 11 bramek. Nie ma jednak co narzekać. Najważniejsze dla mnie, żeby Sokół utrzymał się w lidze, a w czerwcu będę wracał do ekstraklasy – mówi Oskar Kubik, który do Sokoła jest wypożyczony z Arki Gdynia.
Mecz z Podbeskidziem Bielsko–Biała był twoim popisem – trzy gole, asysta i pewne zwycięstwo 5:2.
Nie spodziewałem się, że ta forma aż tak eksploduje, choć w poprzednich spotkaniach już było nieźle. Pokazałem, że ta moja lewa noga jest naprawdę groźna. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony, tak samo jak drużyna, więc idziemy po więcej. To mój pierwszy hat trick w seniorskiej karierze i bardzo się cieszę. Jako drużyna bardzo chcieliśmy wygrać, bo sytuacja w tabeli jest taka, że potrzebujemy punktów. Wyszliśmy bardzo nabuzowani na Podbeskidzie i taki wynik z zespołem, który jeszcze cztery lata temu grał w ekstraklasie, chyba robi wrażenie.
Strzeliłeś dwie bardzo podobne bramki. To wyuczone na treningach?
Nie wiem, czy chcę zdradzać, ale od kiedy pamiętam, dużo trenowałem strzały w kierunku dalszego słupka. I, jak widać opłaciło się, a bramkarze cały czas nie wiedzą, jak to powstrzymać. Zresztą to nie jest łatwy strzał, bo z narożnika pola karnego. Trzeba być bardzo precyzyjnym, ale już zdobyłem pięć takich bramek, gdy piłka odbijała się od słupka i trafiała do siatki.
Przed meczem z Podbeskidziem już się wyróżniałeś. Miałeś osiem goli. Mimo to rywale cię nie docenili? Z łatwością radziłeś sobie z obrońcami.
Nie spodziewałem się, że Podbeskidzie zagra na takim niższym poziomie. To duży klub, który powinien aspirować do ekstraklasy, a nie gra w drugiej ligę. Wracając do meczu, to skoro jestem najlepszym strzelcem w zespole, to trenerzy rywala na pewno patrzą, jak trzeba zabezpieczyć, żeby taki zawodnik jak ja, nie przedostał się w pole karne i wiedzą też, że lewą nogę mam bardzo niebezpieczną. Najwidoczniej nie udało mi się zrealizować planu na mecz. A ja jak biegnę z piłką, to czuję pewność siebie i wiem, co mam zrobić. Strzelam regularnie bramki lewą nogą i jest powtarzalność.
Sokół pierwszy raz gra w drugiej lidze. Początek był trudny, ale ostatnio dzięki między innymi twoim bramkom udało się trochę oddechu złapać.
Trzeba było zapłacić frycowe, choć inne beniaminki dobrze weszły w ligę. My z każdym meczem wyglądamy coraz lepiej i dobrze nas się ogląda. Sokół pierwszy raz gra na szczeblu centralnym i naszym najważniejszym celem jest utrzymanie.
Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej? W internecie pojawia się kilka – obrońca, środkowy pomocnik, a teraz lewy napastnik.
Jak jeszcze byłem w trzeciej lidze, to grałem na lewym wahadle. Gdy przeszedłem do Arki, to trener Dawid Szwarga widział mnie na lewej obronie. W Sokole nasz szkoleniowiec, chce bym grał znacznie wyżej i wystawia mnie jako lewoskrzydłowego.
W jakim wieku zadebiutowałeś w seniorach? Jeszcze w czwartej lidze, kiedy byłeś zawodnikiem Wdy Świecie?
Tak, zagrałem niemal pełne dwa sezony i wywalczyliśmy awans do trzeciej ligi. W pierwszym występie nie miałem jeszcze 16 lat. Początki nie były łatwe. Gdy taki młody chłopak jak ja wchodzi do czwartej ligi, w której nie ma tylko rówieśników, a przede wszystkim starsi piłkarze, to trzeba przestawić sobie w głowie. Można mieć obawy, że będzie się słabszym fizycznie. U mnie cel się nie zmieniał i tak do tego podchodziłem. Chciałem cały czas wygrywać, nawet każdy pojedynek z rywalem. W czwartej lidze nie odstawałem i bardzo dobrze czułem się fizycznie.
Z trzeciej ligi trafiłeś do Arki, czyli od razu do klubu z ekstraklasy. Jak do tego doszło?
Najwidoczniej ktoś w klubie z Gdyni od dłuższego czasu mnie obserwował. I Arka zdecydowała się mnie wykupić. Nie powiem, skok z trzeciej ligi do ekstraklasy sprawił, że trochę stresik miałem, bo tak naprawdę nie wiedziałem, jak to będzie wyglądać. Z każdym dniem czułem, że pewność siebie rosła. Wyjechaliśmy na obóz na dwa tygodnie do Gniewina i to też był dla mnie sprawdzian. Od początku było powiedziane, gdy podpisywałem kontrakt, że pójdę na wypożyczenie. Trenerzy Arki chcieli jednak zobaczyć, na co mnie stać i przekonać się o moich umiejętnościach.
Ośrodek w Gniewinie był w 2012 roku bazą reprezentacji Hiszpanii. Widać to jeszcze?
Jak najbardziej. Nawet jak my tam byliśmy, to przyjechała jakaś drużyna z Hiszpanii.
Byłem tam też kilka razy i pamiętam, że pokoje były nazwane nazwiskami reprezentantów Hiszpanii.
I nic się nie zmieniło. Ja byłem w pokoju Alvaro Negredo. Interesowałem się tym zespołem i wiedziałem, że grał na pozycji napastnika między innymi w Walencji.
A teraz masz jakiegoś ulubionego piłkarza z kadry Hiszpanii?
Teraz wiele osób fascynuje się Lamine Yamalem. Oczywiście mi też się podoba jego gra, ale ja byłem pod wrażeniem umiejętności Andresa Iniesty. Wiedział, co chce z piłką zrobić, bardzo inteligentny piłkarz. Taki chyba mój zawodnik numer jeden.
Po kilku tygodniach w Arce zdecydowałeś się na wypożyczenie do drugoligowego Sokoła. Dlaczego akurat tam?
Gdy podpisałem umowę z agencją piłkarską, to już był temat Sokoła. Gdy grałem w Świeciu, to w tej samej lidze był zespół z Kleczewa. I oni też mieli na mnie oko, ale zgłosiła się Arka. Prezes Sokoła zadzwonił do moich menedżerów, czy jest możliwość, bym przyszedł do nich na wypożyczenie. I jak wspominałem, przy podpisywaniu kontraktu z Arką było jasne, że sezon spędzę w drugiej lidze. Wybrałem Sokoła i nie żałuję.
Jedenaście goli i cztery asysty sprawiły, że nie możesz doczekać się powrotu do Arki i myślisz o ekstraklasie?
Na razie skupiam się na tym, co dzieje się teraz. Na ekstraklasę przyjdzie czas.
Wyznaczyłeś sobie indywidualny cel, jeśli chodzi o liczbę bramek?
Nie spodziewałem się, że do piętnastej kolejki będę miał 11 bramek. Liczyłem, że raczej będę miał więcej asyst niż goli. Dopóki jednak piłka siedzi, trzeba cały czas strzelać. Nie ma co narzekać. Najważniejsze dla mnie jest dobro zespołu, żeby Sokół utrzymał się w lidze, a w czerwcu będę wracał do ekstraklasy.
Zdjęcie główne: Jakub Grzegórzek