[BOHATEROWIE KOLEJKI] Rezerwy Śląska z piekła do nieba. “Wiek to nie wymówka”

Śląsk Wrocław II
05/03/2026 • 10:36

Tym razem postanowiliśmy wyróżnić cały zespół. W pierwszej wiosennej kolejce Śląsk II Wrocław został rozbity na własnym boisku aż 0:5, by tydzień później sprawić dużą niespodziankę i wygrać w Sosnowcu z Zagłębiem 4:1. – Z Podbeskidziem graliśmy na lodowisku i powiedziałem zawodnikom, że nie mam do nich zastrzeżeń, ale musimy dalej pracować i być gotowi na następny mecz. Byli – mówi Michał Hetel, trener rezerw.

Po porażce 0:5 z Podbeskidziem Bielsko-Biała pojechaliście do Sosnowca i wygraliście z Zagłębiem 4:1. Podobno tego pierwszego meczu nie chcieliście grać?

To prawda, tylko ze względu na murawę. My oczywiście odgarnęliśmy ten śnieg, ale wcześniej już zgłaszaliśmy, że nic to nie zmieni, bo były minusowe temperatury i boisko było zamarznięte. Przez cały tydzień przed meczem wciąż było poniżej zera stopni i nie było szans, by nawierzchnia odtajała. Ciężko było wbić tam korka. Dlatego uważaliśmy, że to po prostu nie będzie mecz piłki nożnej, dlatego warto go przełożyć. Podbeskidzie miało jednak inne zdanie i nie chciało się zgodzić. Przyjechali więc sędziowie i ocenili, że boisko nadaje się do gry.

To trochę usprawiedliwienie dla pana drużyny, że graliście w anormalnych warunkach? 

Nie, nie szukałem wymówek. Mecz się skończył 0:5 i Podbeskidzie ma trzy punkty. To nie chodzi o usprawiedliwienia, ale wszyscy powinniśmy dbać o kulturę tego sportu, który polega na grze w piłkę nożną, a nie na ślizganiu się na lodzie, przewracaniu się i przypadku. Spotkanie w takich warunkach nie rozwija zawodników i nie tworzy widowiska dla kibiców. 

Jak pana piłkarze przeżyli wysoką porażkę?

Na pewno byli załamani, nikt nie lubi przegrywać i to tak wysoko. Powiedzieliśmy sobie, że będziemy chcieli odpowiedzieć w następnych meczach, bo wiedzieliśmy i czuliśmy, że jesteśmy przygotowani do rywalizacji. Oczywiście liga będzie to jeszcze weryfikować, ale wiedzieliśmy, że stać nas na więcej niż 0:5 z Podbeskidziem.

Trzeba było ich mentalnie podnosić? Miał pan pomysł, jak to zrobić?

Rozmawialiśmy po meczu i ja nie miałem im nic do zarzucenia. Oczywiście można powiedzieć, że Podbeskidzie lepiej sobie poradziło na tym boisku i wynik to pokazuje. Nie miałem do nich zastrzeżeń, bo przez dwa miesiące przygotowywaliśmy się na boisku z sztuczną nawierzchnią, gdzie trenowaliśmy grę w piłkę nożną, czyli szybkość podejmowania decyzji, kreowanie sytuacji i wszystko, czego ten sport na dobrym poziomie wymaga. Pokazaliśmy też w sparingach, chociażby z pierwszoligowym Ruchem Chorzów, że potrafimy to robić. I wychodzimy na boisko, a właściwie lodowisko i wszystkie te rzeczy, o których rozmawialiśmy, przestają funkcjonować. Więc powiedziałem zawodnikom, że nie mam do nich zastrzeżeń, ale musimy dalej pracować i być gotowi na następny mecz. I pokazać, że stać nas na więcej.

 

O Zagłębiu mówi się, że to jedna z najsilniejszych kadrowo drużyn, a wy prowadziliście 3:0, a ostatecznie wygraliście 4:1. 

Rywal ma jakościowy zespół z zawodnikami z przeszłością w wyższych ligach jak Szymon Sobczak, Jewhenij Szykawka czy Mateusz Matras. Na pewno mają sporo doświadczenia. Boisko w Sosnowcu też nie było najlepsze, bo było na nim bardzo dużo piasku i też braliśmy to pod uwagę podczas przygotowań. Zagłębie miało sytuacje, ale ich nie wykorzystało. Z drugiej strony my też oprócz bramek, stworzyliśmy jeszcze kilka okazji.

Zagłębie was zlekceważyło po tej porażce z Podbeskidziem?

Trudno mi powiedzieć, bo nie jestem w głowach tych zawodników. Zaczęli wiosnę od porażki [z Sandecją - przyp. red.], w końcówce rundy jesiennej też przegrywali, a presja gry w barażach w tym klubie jest duża. Nie mogli sobie pozwolić na to, żeby nas zlekceważyć, ale to sprawa zawodników z Sosnowca.

W rezerwach Śląska grają zwykle wychowankowie akademii. Ma pan zatem bardzo młodą kadrę. Z jakimi problemami pan się najczęściej mierzy?

Młodzi zawodnicy nie mają rozegranych wielu spotkań i czasami zdarzają się im błędy, których doświadczony zawodnik potrafi unikać. Nie chcę jednak i do tego też przekonuję zawodników, żeby nie usprawiedliwiali się wiekiem. Jeśli będziemy cały czas szukać wymówek i zwalać je na wiek, to nigdy nie wejdziemy na wyższy poziom. Skoro mierzą wysoko, to już muszą udowadniać, że są gotowi, by rywalizować w seniorach. Największym kłopotem są duże rotacje w rezerwach, bo jesteśmy uzależnieni od pierwszego zespołu. Część naszych młodych zawodników trenuje właśnie z nim, gra mniejszą liczbę minut albo wcale. I jak zbliża się nasz mecz, to dzień przed okazuje się, że schodzą do nas. Czasami jest ten zawodnik, czasami inny, czasami żaden, a czasami czterech. Te dość duże rotacje wpływają na przygotowanie do meczu.

Co jest ważniejsze  przygotowanie zawodników z myślą o pierwszej drużynie czy wynik? Oczywiście najlepiej jak to idzie w parze, ale nie zawsze tak jest.

Skupiamy się na rozwoju indywidualnym zawodników i wiele części treningu poświęcamy na to, żeby robili postęp. Przygotowujemy ich do meczu z myślą o pierwszym zespole. Dostają indywidualne zadania, pewien plan i wiedzą, że jego realizacja wpływa na cały zespół. Jeśli nie będziemy ich tego uczyć, to jak trafią do pierwszego zespołu a trener narzuci ileś zadań w defensywie czy ofensywie i nie będą ich realizować, to się nie przebiją. Rezerwy to już jest przedsionek pierwszej drużyny, zawodowego futbolu. Liczba informacji przed meczem jest coraz większa, przygotowania są coraz bardziej rozbudowane i detale taktyczne czy techniczne mają wpływ na rezultat. Od zawodników wymaga się dużo i muszą być na to gotowi.

Zdjęcie główne: Śląsk Wrocław

Author: Andrzej Klemba

SPONSOR TYTULARNY

PRODUCENT OFICJALNEJ PIŁKI

GŁÓWNY PARTNER TELEWIZYJNY

PARTNER TECHNOLOGICZNY

ORGANIZATOR ROZGRYWEK